Szukaj
  • Nina Wieretiło

Reading List by Perfectly - Politics, Philosophy, Economics

Zaktualizowano: 6 gru 2021

Jak wspominałam w pierwszym poście w serii Reading List by Perfectly, bezustannie pytacie, jakie książki macie przeczytać "pod aplikację" lub "pod Personal Statement". Czy osoby, które nie aplikują do Wielkiej Brytanii również obowiązuje to wymaganie? W teorii nie, bo przecież nigdzie poza Wielką Brytanią nie obowiązuje Personal Statement (PS). Dla jasności, nie ma nawet formalnego wymagania, by w obowiązującym w Wielkiej Brytanii PS mieć wpisane książki - po prostu jest to bardzo skuteczny sposób na pokazanie siebie jako osoby z pasją do danego kierunku. Jest to też sposób na udowodnienie czasu włożonego w eksplorację tematów, które chcemy studiować na poziomie akademickim. W końcu, jest to "trik" stosowany przez praktycznie wszystkich aplikujących na najlepsze uczelnie, czyniąc go w pewien sposób "standardem" dobrego PS. Podsumowując, warto czytać by ulepszyć swoją aplikację jeśli składa się na nią Personal Statement czy jakikolwiek inny list motywacyjny wymagający od aplikanta pokazanie, nomen omen *motywacji* stojącej za wyborem danego kierunku i uczelni.


Source: Unsplash

Co ważne, książki warto czytać po prostu. Nie pod aplikację, nie pod Personal Statement, tylko po prostu. Dlaczego? Bo to świetny sposób by przenieść się w światy, których odwiedzenie in persona byłoby niemożliwe, trudne, kosztowne lub czasochłonne. W sposób oczywisty odnosi się to do książek historycznych, które zwłaszcza dla osób aplikujących na kierunki związane z historią czy politologią mogą być bardzo wartościowe. Mówiąc o "światach" mam jednak na myśli nie tylko rzeczywistości rozumiane jako czas-miejsce (np. napoleońska Francja, komunistyczna Polska), ale też zbiory wiedzy, informacji, danych na konkretny temat, usystymatyzowane w spójną historię czy tezę w jednym miejscu (np. "Kapitał w XXI Wieku" Thomasa Piketty'ego, mówiący o nierówności społeczno-ekonomicznych w XXI wieku i ich źródłach czy "Więźniowie geografii czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce i geopolityce" Tima Marshalla). Tego typu historie są wartościowe dla osób aplikujących na praktycznie każdy kierunek - po prostu poszerzają horyzonty, są wiedzą w pigułce.


Zarówno więc pod aplikację jak i dla osób zainteresowanych taką tematyką z szerszej perspektywy, powracamy dziś z serią rekomendacji dla osób zainteresowanych tematami i kierunkami typu Politics, Philosophy, Economics i podobne. Już niedługo - Psychologia. Polecam zasubskrybować bloga, by mieć pewność, że Was to nie ominie.


PS: Polecam czytać książki wydane w oryginale w języku angielskim w wersji angielskiej. Po pierwsze, każda okazja jest dobra by poduczyć się słownictwa "z branży", a po drugie, w tłumaczeniach sporo ginie. Naprawdę, sprawdzałam ;)


#1 Prince (Książę), Niccolo Machiavelli

Klasyk klasyków, do którego powracać co jakiś czas, bo jest to ten rodzaj tekstu, który z czasem coraz bardziej się rozumie. Książkę tę można czytać z perspektywy akademicko-naukowej, historycznej lub, nie umniejszając, poradnikowej. Z perspektywy akademickiej, wydany w 1532 Prince (Książę) jest dziełem pionierskim, otwierającym nową perspektywę refleksji nad polityką, skupiającą się na tym jak jest, a nie jak "powinno być" (polityka oderwana od etyki). Z perspektywy historycznej jest też niesamowicie ciekawa, bo zdaje się być aktualna mimo że minęło już prawie 500 lat od jej wydania, co sugeruje, że zawiera pewne uniwersalne spostrzeżenia na temat władzy, relacji między ludźmi, motywacji itp. Machiavelli popiera swoje tezy zbiorem przykładów i analiz działań różnych władców, wojen, konfliktów, spaleń na stosie, jest to więc naprawdę wartościowy tekst dla miłośników wojenno-historycznych klimatów. W końcu, Księcia traktować można jako poradnik sprawowania władzy. Machiavelli przedstawia sposoby zdobycia i utrzymania władzy, często okrutne i odpychające na pierwszy rzut oka.

Source: Unsplash

Na moich studiach Książę znalazł swoje miejsce na Reading List dla przedmiotu Strategic Management i gdy prowadziliśmy potem nad nim dyskusję doszliśmy do wniosku, że nie chodzi o to by czytać go "at face value" - to jest, stosować rekomendacje Machiavelliego dosłownie - tylko zrozumieć jakie techniki stosowali i stosują władcy czy liderzy, których może nie chcemy naśladować, ale z którymi możemy jednego dnia konkurować czy wejść w konfrontację.

Podsumowując, polecam przeczytać tak naprawdę każdemu bardzo szeroko zainteresowanego tematem historii, polityki lub przywództwa.




#2 The Art of War (Sztuka Wojenna), Sun Tzu

Mam ochotę napisać - jak wyżej (podobne prawdy jak dla Księcia), ale jeśli już trochę mnie poznaliście, ot wiecie, że nie chodzę na łatwiznę ;) Osobiście uwielbiam The Art of War, mam ją w formie audiobooka i po prostu raz na kilka miesięcy sobie odsłuchuję. Uwielbiam ją za to, że ma bardzo jasną strukturę, bardzo jasny przekaz, jest króciutka i się nie starzeje, mimo że jest jednym z najstarszych i najsławniejszych opracowań strategii. Szacuje się, że powstała w V w. p.n.e. Mówi się też, że inspirował się nią Mao Zedong, oficerowie KGB, a dziś leży na biurku wielu wysoko postawionych oficerów w amerykańskiej armii. W pewnym czasie, stała się również częścią curriculum w japońskiej i amerykańskiej armii.

Source: Unsplash

Na pierwszy rzut oka mówi o strategii wojennej, ale znowu, jak wyżej (patrz: Książę), ja poznałam ją dzięki mojej Reading List na przedmiot Strategic Management na studiach i uważam, że równie dobrze zastosować ją można do analizy wydarzeń politycznych, planowania czy strategii firm lub krajów, poradnik skutecznego przywództwa w trudnych warunkach i wielu innych,. Polecam tak jak wyżej - każdemu zainteresowanemu polityką, ekonomią, historią i przywództwem.


#3 The Price of Inequality (Cena nierówności), Joseph Stieglitz


Cenę nierówności czytałam jeszcze w liceum i na pewno była jednym z tekstów, które zachęciły mnie, by studiować ekonomię. Nie ukrywam teraz, że na samych studiach o tej nierówności mieliśmy o wiele mniej, niż bym oczekiwała. Niemniej cieszę się, że tak wcześnie natknęłam się na tekst, który tak dobrze pokazał mi, jak bardzo wszystko zależy od dobrego początku i jak bardzo trzeba docenić (i wykorzystać szansę), jeśli się ten dobry początek ma.


Jak przywołuje Stieglitz, jak wykazały liczne badania, główną determinantą sukcesu jednostki są jej warunki wyjściowe – dochody i wykształcenie rodziców. Brak majątku oznacza dla rodziny brak możliwości inwestowania w swoje dzieci, co w dużej skali skutkuje niedoinwestowaniem w edukację i możliwości rozwoju przyszłej kariery dotykającym dzieci z mniej zamożnych rodzin. Wydawać by się mogło, że problem ten jest mniej dotkliwy w krajach jak Polska, w których studia są za darmo, ale musimy pamiętać, że żeby dostać się na studia, trzeba otrzymać wystarczająco dobre wyniki z matury, które łatwiej otrzymać po lepszej. prywatnej szkole lub korepetycjach. Dobrą pracę jest z kolei łatwiej dostać z perfekcyjnym angielskim doszlifowanym na kursach, nie mówiąc już o przewadze jaką dają na rynku pracy studia za granicą.


Price of Inequality, Joseph Stiglitz. Źródło: Amazon.pl

To wszystko wydaje się oczywiste po głębszej refleksji. To, co jest mniej oczywiste, to że straty jakie w związku z nierównym dostępem do edukacji ponosi "dół" nie są wyrównywane jeden do jednego przez zyski "u góry". Po pierwsze, różnica w zarobkach osoby po Harvardzie i po przeciętnym polskim uniwersytecie jest w perspektywie lat znacząco większa niż dowolny wydatek na korepetycje czy same studia, jakie poniosą rodzice osoby decydującej się na Harvard. Po drugie, osoba, która pójdzie na Harvard, zasieje to samo (lub podobne) marzenie i da taką samą (lub podobną) możliwość swoim dzieciom, wejdzie w podobnie myślące kręgi osób, zostawiając daleko w tyle (pod względem finansowym) osoby, z którymi jeszcze kilka lat wcześniej mogła na codzień się spotykać, chodzić do tego samego liceum itp. Osobom "pozostawionym z tyłu" (ang. "left behind") na etapie szkolnej i uniwersyteckiem edukacji bardzo trudno jest dogonić tych, którym udało się zdobyć prestiżową edukację, bo edukacja to nie tylko książkowa wiedza, ale też kontakty, szacunek instytucji wśród pracodawców, obycie w międzynarodowej kulturze i języku itp. Stieglitz bardzo ciekawie tłumaczy, jak ogromny ma to wpływ na dalsze losy tych "z tyłu" i "z przodu" i jak z biegiem lat ich ścieżki coraz bardziej się rozchodzą. Bardzo ciekawa książka zwłaszcza dla tych, których interesuje koncept amerykańskiego "from rags to riches" - i czy jest ono dziś jeszcze możliwe.


Naprawdę bardzo polecam tę książkę każdemu zainteresowanemu ekonomią nierównościami, sytuacją ekonomiczno-społeczną zwłaszcza w USA. Książka wydana została długo zanim ktokolwiek mówił o Donaldzie Trumpie, a tak dobrze widać w niej, dlaczego osoby "left behind" podjęły właśnie taki wybór gdy przydarzyła się szansa.


#4 Happiness: Lessons from a New Science, Richard Layard

Tę książkę również czytałam w liceum, gdy wybierałam temat, na którym chciałabym skupić się w Personal Statement (temat wiodący, chętnym mogę opowiedzieć więcej 1-on-1, bo to obszerny temat). Ekonomia szczęścia wydawała się bardzo atrakcyjną opcją, a ta książka tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu.


"Happiness" opowiada o paradoksie ostatnich 50 lat – dlaczego ludzie na całym świecie stali się bogatsi i zdrowsi, ale wcale nie szczęśliwsi. Z badań cytowanych przez autora wynika, że im wyższy dochód ludzie uzyskują, tym mniej zwiększa to ich szczęście. Można to wyjaśnić prawem malejącej użyteczności krańcowej; każda jednostka dochodu więcej daje mniej szczęścia niż poprzednie, ponieważ ludzie mają tendencję do dostosowywania swojego standardu do obecnej sytuacji, a dobro uważane w przeszłości za luksus (np. samochód zamiast autobusu) staje się przyzwyczajeniem, gdy dochód wzrasta. Zdolność do przyzwyczajenia może być korzystna w sytuacji kryzysowej (np. jest wojna i ludzie muszą przyzwyczaić się do mniejszej ilości jedzenia), ale w stanie pokoju tworzy błędne koło ciągłej eskalacji potrzeb i pragnień.

Czy pieniądze mogą kupić szczęście?Odkrycia naukowców z University of British Columbia i Michigan State University rzucają światło na interesujący wniosek - chociaż większa ilość gotówki nie zwiększa radości, zmniejsza smutek. „Posiadanie większej ilości pieniędzy daje więcej możliwości radzenia sobie z przeciwnościami losu” – wyjaśniają autorzy Elizabeth Dunn, Kostadin Kushlev i Richard Lucas. „Ludzie bogatsi mogą odczuwać większe poczucie kontroli niż ludzie biedniejsi, gdy pojawiają się trudne sytuacje” (cały artykuł naukowy dostępny tu).

Happiness: Lessons from a New Science, Richard Layard. Źródło: Amazon.pl

Jest jednak druga strona tego medalu - przepracowanie. Na usta ciśnie się szeroko omawiana niedawno w polskich mediach "kultura zapierdolu," o którą pokłócili się Matczak i Zandberg. Layard sugeruje, że ludzie dążą do osiągnięcia najwyższego możliwego poziomu dochodów (co tak naprawdę nie czyni ich szczęśliwszymi), stając się jeszcze mniej szczęśliwymi, przeciążając się obowiązkami i stresem po drodze. Problem „wyścigu szczurów” jest dziś wszechobecny; nie chodzi tylko o dorosłych, którzy muszą walczyć o pracę, awans czy wzrost dochodów, ale także o to, żeby dzieci były jak najlepsze, żeby dostać się do dobrej szkoły, a później na uniwersytet. Ogólnie rzecz biorąc, wraz z bogaceniem się ludzie decydują się poświęcić część swoich potencjalnych dochodów na poprawę życia prywatnego - zmniejszają godziny pracy, zwiększają godziny czasu z rodziną czy wypoczynku. Co ciekawe, nie widać tego w danych pokazujących godziny pracy ludzi w USA. Amerykanie mają jedne z najwyższych dochodów, ale pracują najdłużej wśród bogatych krajów.


Layard postuluje, że "Robienie tego co lubisz, jest wolnością. Lubienie tego, co robisz, jest szczęściem”. Tego wam wszystkim w życiu życzę i mam nadzieję, że studia będą ku temu drogą. A książkę polecam każdemu zaintereoswanemu zarówno ekonomią, polityką jak i psychologią.


#5 The Bottom Billion: Why the Poorest Countries are Failing and What Can Be Done About It, Paul Collier

Tę książkę czytała gdy w liceum (robiłam IB Economics) mieliśmy wybrać dowolną książkę w temacie Development Economics i ją zrecenzować. Nie był to mój ulubiony dział i nie miałam wysokich czekiwań, ale ta książka tak mi się spodobała, że poleciłam ją potem naprawdę wielu osobom. To dlatego, że autor obala kilka ciągle powtarzanych mitów, jasno diagnozuje prawdziwe problemy i analizuje sytuację w tej grupie krajów, w których jest *naprawdę* najgorzej. A do tego przychodzi jeszcze z rekomendacjami co można by z tym wszystkim zrobić. Takie *no bullshit economics,* posługując się może niezbyt akademickim terminem.

The Bottom Billion: Why the Poorest Countries are Failing and What Can Be Done About It, Paul Collier. Źródło: Amazon.pl

Punktem wyjścia dla „The Bottom Billion” jest poparta liczbami teza, że od pewnego czasu termin „świat rozwijający się” stał się zbyt ogólny, aby adekwatnie opisać wszystkie kraje, które wrzucamy do tego worka. Tylko około miliard ludzi mieszka w krajach rozwiniętych, czyli w większości Europy, USA, Kanadzie, Australii i kilku innych mieszka w "krajach rozwiniętych". (źródło, stan na 2016). Nie trudno policzyć, że sześć miliardów żyje w krajach rozwijających się. Patrząc na te liczby, może się wydawać, że tylko w małej garstce zachodnich krajów ludziom dobrze się żyje. To oczywiście nieprawda, najlepszym przykładem są Chiny czy Indie, wciąż traktowane jako gospodarki rozwijające się. Okazuje się więc, że problem, przed którym stoi dziś rozwinięty świat, to nie przyspieszanie rozwoju krajów rozwijających się generalnie, tylko skupienie się na naprawdę najbiedniejszych - tzw. "dolnym miliardzie." To, co uważam za niesamowicie ciekawe w tej książce, to że Collier przeanalizował strukturę ekonomiczno-społeczną, historię, układy polityczne, konflikty i wiele innych czynników, które wpływają na losy krajów, w których mieszka ten najbiedniejszy miliard i znalazł cztery "pułapki", które je łączą. Nie będę robić spoilera, ale naprawdę polecam przeczytać każdej osobie zainteresowanej geopolityką, prawem, ekonomią i nierównościami. Również dlatego, że autor proponuje kilka ciekawych rozwiązań, do których jesteście w stanie dołożyć rękę, zwłaszcza wybierając ścieżki kariery już po studiach. Polecam więc każdemu zainteresowanemu polityką, ekonomią, stosunkami międzynarodowymi czy geografią.



#6 The Philosophy Book: Big Ideas Simply Explained

#7 The Economics Book: Big Ideas Simply Explained

#8 The Politics Book: Big Ideas Simply Explained


Wszystkie dostępne na Amazon.pl.


Tych trzech książek jeszcze nie czytałam, ale miałam w nie wgląd i uważam je za świetne intro do każdego z tych trzech przedmiotów. Jeśli więc czytacie rekomendowane przeze mnie książki nie tylko "dla siebie", ale tez "pod aplikację" i chcecie się przekonać, czy te trzy przedmiotu faktycznie Was interesują zanim podejmiecie się ich na studiach, naprawdę warto zainwestować w te trzy książki. Mają piękne ilustracje i kilkustronicowe podsumowania myśli i teorii wszystkich wielkich "thinkers," takie pigułki wiedzy. Na pewno książki te są bezcennym, stosunkowo szybkim sposobem na dogłębne przygotowanie jeśli komuś uda się zdobyć zaproszenia na interview w Oksfordzie, Cambridge czy którejś z amerykańskich uczelni stosujących interviews. W tym roku już dwojgu z naszych aplikantów udało się zdobyć takie zaproszenia :)


To tyle na ten tydzień. Tak samo jak w poprzednim poście w serii Reading List (Reading List by Perfectly - Business, Economics), jeśli uderzymy w tym poście 1,000 zobaczeń, dopiszemy kolejne 5 pozycji do rankingu dla tego kierunku. Śmiało udostępniajcie dalej :) A jeśli ktoś chce pogadać bezpośrednio o aplikacji na studia licencjackie, magisterskie lub doktorskie, umawiajcie się ze mną tutaj.


Dobrego tygodnia!

Nina


140 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie